żabcia o miłości do Stefana ;)
meryhery.blog.interia.pl
Nigdy nie bierz mnie za rękę, jeśli masz złamać mi serce...
Księga gości
 
<a>Oddaj głos na mojego bloga!</a>
Aktualna liczba głosów:
 
601
Statystyki
Liczba osób które odwiedziły mojego bloga:
 
23709
Liczba osób które skomentowały mojego bloga:
 
2942
Liczba osób które wpisały sie do Ksiegi Gosci:
 
28
<< Maj 2012
PonWtŚrCzwPiąSobNie
123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031
Mail: Marysia_Sierotka@interia.pl
O mnie...
meryhery
Radom
Słówko o mnie
Hmmm mnie ciężko siebie opisywać, ale skoro musze... Lubie się smiać i patrze w przyszłość z optymizmem, staram się w każdym razie. Kocham muzyke, dużo gadam!
Zobacz mój profil
Archiwum
Rok 2012
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2011
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2010
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2009
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2008
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2007
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2006
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
To co Wam dziś o sobie powiem...
Tyle tylko mogę zrobić... :( piątek, 08 luty 2008, 21:34
Myślę i myśle, nic do głowy nie przychodzi... Chciałam skończyć pisać, ale ciężko tak. Ktoś mnie poprosił o założenie hasła. Nie mogę tego zrobić, bo chciałam zawsze by każdy mógł tego bloga czytać. Założę nowego, i proszę nie szukaj mnie...
I nawet kiedy będę sama nie zmienię się, to nie mój świat... wtorek, 05 luty 2008, 17:31
   3 dni picia za swoje własne zdrowie, to zdecydowanie za dużo dla mojego organizmu ;) Przedwczoraj wieczorem przyszła koleżanka z grupy z chłopakiem, był Marek, Marta... Dostałam śliczną świeczkę na romantyczne wieczory we dwoje, heh ;) Marta miała się uczyć, mieliśmy tylko chwilkę posiedzieć, żeby jej nie przeszkadzać. Ale szybko zmieniła zdanie, faceci poszli do sklepu. Odtańczyłam z Markiem urodzinowo/umieninowy taniec... Wiadomo, włosy tarzały się po podłodze a mój kręgosłup prosił o spokój. 10 minut śpiewali mi sto lat, tak, że cały akademik postawiony na nogi. Kilka dni wcześniej padł pomysł by Marek, jako honorowy członek "naszej rodziny" wbił sobie w ścianę gwóźdź, by miał gdzie wieszać kurtkę. Jak zobaczyłyśmy okaz który przyniósł to nam oczy wyszły na wierzch - gwóźdź ma spokojnie ze 20 cm. Jak nie stracimy kiedyś oka to będzie sukces. Ja to jeszcze niska jestem, może się nie nadzieje, ale o Martę się martwię ;)
   Wczoraj miał być spokój, źle się czułam. Ale przyjechał Adam, no jak mogłam za swoje zdrowie z nim nie wypić, no jak? ;) Poszłyśmy tym razem do nich. Tańce, hulanki, swawole... Dowiedziałam się podczas tej biesiady, że zdałam egzamin, którego poprawa była by we wrześniu... Marysia ge
nialną istotą jest!!! ;) Czyli podwójna radość i powód do picia ;) Napisałam więc mamie, bo też czekała czy zdałam. No i, że oblewam tą kwestie, a ona na to, że jutro mam egzamin... No przecież pamiętałam ;) Pisze jej, że wszystko ok, zaraz wracam do domciu, jutro wstanę, ale teraz tylko posłucham jak Marek z Adamem śpiewają po rusku. Na to moja mama, żeby z tego śpiewania Borysa ani Tamary nie było ;) I pozdrowiła całą meliniarską pakę... Jak przeczytałam tego smsa na głos, Adam zapragnął porozmawiać z "teściową" ;) Potem Marek... Obiecali mojej mamie, że jak nie wstanę to oni mnie na ten egzamin zaniosą ;) A ona, że bardzo by chciała byśmy nie grali na razie w tą grę co od koleżanek z grupy dostałam ;) Moja mameńka kochana... :) Trochę rozumu jeszcze miałam, więc wróciłam do akademika sama. Potem tylko miałam jakieś przebłyski, że Adam utulił mnie do snu ;)
   A dziś wstałam, i nawet dobrze się czułam. Napisałam egzamin... Jutro wracam do domu, muszę mamę wyściskać. Dostałam też od pana listonosza dziś kartkę a w środku piękny pierścionek. Znaczy pan listonosz tylko przekazał ;) Dzięki Kaśku, jest śliczny! Całkiem jak "Władca Pierścieni" ;)
   I bardzo dziękuję Tomku za słowa: "wyjątkowych ludzi trzeba wyjątkowo traktować", i Tobie Angie za "dziękuję, że jesteś". Postaram się nie popaść w samozachwyt. A poważnie takie słowa wiele dla mnie znaczą...
23 lata minęły jak jeden dzień... :)))) niedziela, 03 luty 2008, 17:20
   Po kolei bo się zapuściłam w pisaniu ;) Siedziałam sobie ostatnio na podłodze, bo laptop był na łóżku... koło mnie przebiegł karaluch, no prusak - bo to takie czerwone było... Bryyy... Wiem, mam łatwość w nawiązywaniu znajomości z dziwnymi rzeczami, o czym świadczy miłość do Stefana, walka o Krystynę (tu mogłabym wymieniać i wymieniać) ale żeby z insektem? NIE! Zabiłam go jednym kłapnięciem mojego klapka ;) Rozmazał się po podłodze. Wiem, powinnam do gara, bo mięso w cenie ;) ale oszczędziłam sobie...
   Za chwilę był u mnie Marek. Przyniósł dwie klatki zawinięte w koce, i, że to tak na chwile, na przechowanie - i tyle go widzieli ;) Bałam się, bo Marek hoduje tarantule, modliszki, jakieś takie dziwne okazy/stworzenia. Powiedziałam mu kiedyś, że jak mi to kiedyś przyniesie do pokoju to umrę na miejscu na serce... Nienawidzę!!! A to była papużka w jednej klatce, taka jakaś nie kumata, w drugiej 5 szynszyli. Trąciło u mnie jak na fermie królików ;) Ale one są cudne... futerko takie miłe. Zresztą szynszyle hoduje moja koleżanka o czym wspominałam. Jak się zaczęłam z jednym zaprzyjaźniać (Czesio się zwał już) to Marek mi brutalnie odebrał... ;) bo powiedział, że zamęczę... Ja? ;) I tak to jednego dnia miałam szansę mieć całą armię znajomych al
e niestety nie było mi dane...
   No, więc jestem starsza o rok. Miałam wczoraj urodziny i imieniny. Fajny dzień. Wiele osób o mnie pamiętało... Zapomniał tatuś... normalka. Brat cioteczny mi przysłał takie o to pocieszające życzonka:
"Z okazji tego żeś się znowu posunęła (!), że od pięciu lat robią Ci się zmarszczki i w ogóle niedługo zejdziesz - życzę Ci radości z tych ostatnich lat młodości ;)"
   Z tego właśnie powodu się upiłam ;) i pojechałyśmy z koleżankami do "Aurory". Fajna leciała muzyka, strasznie mało miejsca, szpilki nie było gdzie włożyć, ale ja się łokciami  rozpychałam ;) Przed wejściem pan ochroniarz nie wziął ode mnie kasy a wydał mi... Coś mu się pochrzaniło. A ja już nie bardzo czaiłam ;) Tym samym dostałam prezent w postaci 15 zł ;) Bawiłam się wyśmienicie... ale szczegóły niech zostaną moją słodką tajemnicą... Mój tekst "mam dziś urodziny i umieniny" przeszedł do pamięci, oj takie tam przejęzyczenie...
   A dziś przyjechała do mnie siostra. Pojechałyśmy na zakupy. Dostałam zieloną bluzkę. Ale kac mnie męczył jak stąd do wieczności... Poszłyśmy na lody wiśniowe i jaka to ulgaaa dla mojego gardła... ;) Przyjechał z nią Alan i po szczerzył do mnie zęby. Śmiesznie wygląda, bo nosi aparat... jakoś mi się ciężko przyzwyczaić.
   PS. Od koleżanek z grupy dostałam grę w pozycje, jest to drewniana kostka, a na niej różne pozycje... Miały kupić kajdanki. Czy one sugerują, że jestem zboczona? Sama odpowiem, "jest taka możliwość" ;)
a teraz zamknij oczy swe, dotknij tak jak tylko mnie, nie bój się to tylko sen, w sen nie trzeba wierzyć... piątek, 01 luty 2008, 15:07
A może by połańcuszkować? ;)
GDYBYM BYŁA...
- owocem - mandarynką...
- kolorem - zielonym...
- zwierzęciem - lisicą...
- urządzeniem domowym - suszarką do włosów...
- książką - "Samotnością w sieci", magicznym "Harrym Potterem" ;)
- częścią ubrania - bielizną lub długimi kolorowymi skarpetkami...
- biżuterią/ozdobą - koralami...
- kredką - zieloną pastelą...
- samochodem - Jeepem z rozsuwanym dachem...
- żywiołem - ogniem, wodą...
- drzewem - wierzbą płaczącą...
- napojem - winem...
- potrawą - skrzydełkami z KFC ;)
- smakiem lodów - wanilią...
- osobą - Angeliną Jolie... a na pewno jej ustami... ;)
- planetą - Wenus...
- owadem - modliszką...
- środkiem publicznego transportu - metrem...
- piosenką - "Gdziekolwiek jesteś", "On" Moniki Brodki, "Bezsenni" Iry...
- filmem - "Dirty dancing", "Głupi i głupszy" ;)
- porą roku - wiosną...
- kwiatem - lilią, konwaliami...
- bajką - "Kubusiem Puchatkiem"
- miejscem - plażą nad morzem, Łazienkami w Warszawie...
- podarunkiem - tym wymarzonym...
- wspomnieniem - marzeń czyichś echem...
- miastem - Warszawą, ruchliwą, zagonioną...
- zmysłem - smakiem...
- muzyką - spokojną, nostalgiczną...
- słodkością - rurką z kremem ;)
   Do zabawy zapraszam: Angele, Reg, Gos, Ludmiłę, Elek, Maggie... Do dzieła dziewczynki!!!
Ostatni raz: popatrzeć w Twoje oczy, tańczyć przez pół nocy, przy sobie poczuć Cię... czwartek, 31 styczeń 2008, 12:18
   Zaczęłam się wczoraj uczyć. Po jakimś czasie zabrałam się za odgrzewanie zupy, którą mi zostawiła Marta. Kiedy już była gotowa wpadł Adam z Markiem. Myślałam, że ich już w Warszawie nie ma. Stwierdzili, że obiad w samą porę... ;) Opędzlowali wszystko. Wymyślili, że idziemy na łyżwy. Miałam się uczyć ale długo nie protestowałam. Na miejscu długo jeździłam przy barierce. Wstyd i hańba. Dzieci 4 letnie jeździły lepiej niż ja. Ale faceci wzięli mnie pod swoje skrzydła, za ręce, z obu stron asekuracja... tak to mogłam jeżdzić... szusowałam że hej! Potem jeżdziłam z samym Adamem, z samym Markiem, aż odważyłam się sama. Czasem dziwnie skręcałam, lub jechałam pod prąd, ale źle nie było ;) Zostało już jakieś 5 minut do końca, tak sobie zaczęłam myśleć, że jestem z siebie dumna, bo nie zaliczyłam parteru. Podjechał Marek, znów zrobiliśmy okrążenie razem i na środku mnie zostawił, pojechał dalej. Dwie sekundy później już leżałam... jak długa...To wina mojej brawury ;) Zbiłam kolana, lewy łokieć. Śmiałam się w głos, mimo, że wszystko mnie bolało. Przecież płakać nie będę ;) Adam zbierał mnie z lodu. I tak się po tym upadku cofnęłam (w rozwoju), że już sama kroku zrobić nie mogłam ;) Musieli mnie odholować... Oni chwalili się swoimi wyczynami w drodze powrotnej, i ja się zaczęłam domagać pochwał, więc zgodnie stwierdzili, że w końcu się puściłam (w domyśle "barierki" ;) )Śmiesznie było, wróciłam obolała, zmęczona ale szczęśliwa.
   Zapomniałam napisać, że opiekę nad Krystyną przejął Marek, nie pozwala się do niej zbliżać. Może będą z niej jeszcze ludzie ;)
   Ostatnia część Harrego czeka na półce a czytać jej nie mogę...
Mamo Ty wiesz jak przykro jest Twe smutne widzieć oczy... środa, 30 styczeń 2008, 13:21
   Wczoraj pisałam kolokwium. No cóż, trzeba się do porażki przyznać. Babeczka powiedziała, że zalicza 50 %, ja nawet tego nie mam w swej pracy. Jak zwykle miał być test, i był owszem, tyle, że pytanie typu abc było jedno... A reszta to uzupełnianie zdań. Zupełnie inaczej się uczy przecież. Także poprawa jak nic. Rozbolała mnie głowa. Po prostu już za dużo... Myślę, tylko o tym, że kolejny semestr ma być bardzo lekki. Tym żyję.
   Zostałam sama. Marta pojechała do domu. Stwierdziła, że jak zostanie to nic się razem nie pouczymy. I racja. Bo ja i ona kochamy gadać. A szczególnie ze sobą. Ciągle się odrywamy od nauki bo coś nam się akurat przypomniało ;) Marek też pojechał. A ja muszę na piątek się przygotować, bo kolejnej poprawki nie zniosę. Wczoraj tylko przez tą głowę dałam sobie troszkę luzu. Przyszły koleżanki, obejrzałyśmy komedię romantyczną.
   I tak z tej musowej samotności zatęskniłam dziś za domem. Pobawiłabym się z Amelką, po tuliłabym się do mamy. Jestem najmłodsza więc traktuje mnie nadal jak małe dziecko. Siadam na oparciu jej fotela, a ona udaje, że mnie całuje robiąc z ust rybkę... :) Dzwoni do mnie teraz prawie co dzień, wiem, że tęskni... A ja - wyrodna, byłam ostatnio na święta. Ale pojadę, już na dniach... uściskam, wycałuję...
   To teraz szybko, bo muszę wracać do parszywych notatek (robię się monotematyczna, zauważyliście, tylko studia, kolokwia, notatki..., może mi to przejdzie, ale jak za miesiąc nadal będę o tym, to przestańcie czytać) ;) Maggie mnie wytypowała, 3 szybkie pytania, jeszcze szybsze odpowiedzi...
1. NAJBARDZIEJ LUBIĘ ROZMAWIAĆ O: facetach rzecz jasna... miałam się ograniczać w pisaniu więc na tym zakończę...
2. KOMPLETNIE NIE ZNAM SIĘ NA: samochodach (mylę autobus z maluchem) ;) polityce i gotowaniu (ale to się zmieni dzięki Eli, złotej kobiecie:) )
3. JESTEM SPECJALISTKĄ W: ocenianiu męskich dłoni ;)

Zobacz serwisy INTERIA.PL